Blog > Komentarze do wpisu
Śmiech przez łzy

Najpierw popłakiwał. Potem zaczął płakać na poważnie. Najedzony, przewinięty, lulany, a jednak płacze. Noszony, tulony, smarowany - płacze. Zatem decyzja o szybkim powrocie do domu (a niech to szlag trafi, dzisiaj przyjechaliśmy wózkiem, samochodem wszak byłoby szybciej) i co? Prawie całą drogę powrotną płacze. (A na dworze ziąb, więc obawa nałykania się zimnego powietrza, zapalenia płuc, oskrzeli itp., itd.) Jednak dotarliśmy do domu - płacze słabiej.

I co? Przystawiony do piersi zjada chętnie i robi ogromną kupę, po czym otwiera oczy i śmieje się prawie że w głos!

Matka kiedyś dostanie przez niego zawału:)

PS. Podczas drogi powrotnej tata wpadł na pomysł prowadzenia wózka jedynie na tylnich kółkach, co by główka dziecka była wyżej (taki erzac noszenia w pionie:). Jazda w ten sposób przez śniegowe zaspy i roztopy - bezcenna:)

sobota, 20 lutego 2010, malypopek

Polecane wpisy

  • Stało się!

    To się naprawdę stało - właśnie wyprawiłam dzieci na trzydniowe wakacje z dziadkami! Ja wiem, że dla niektórych to żaden wyczyn, ale dla mnie to coś nieosiągaln

  • Dzięki Ci Boże za dziadków!

    Dzięki nim dzieci nasze miały dzisiaj i opiekę, i przeżycia :) Wczoraj wieczorem zostali na noc u moich rodziców i rano Krzyś wybrał się z dziadkiem do jego war

  • To dziś

    Nie zdołam opisać już tego, co minęło. Choć jeszcze miesiąc temu się łudziłam, że dam radę :) Skupiam się zatem na dniu dzisiejszym. Bo dziś, właśnie dziś, szła