RSS
sobota, 27 lutego 2010
Szczęście i sny

Najbardziej nie lubię chwil, gdy słyszę, że Krzyś płacze w swoim łóżeczku lub kołysce, podchodzę do niego i widzę takie rozbudzone, przerażone oczy. Mija to już po chwili, ale wrażenie jest straszne... Jestem nadgorliwa - chciałabym mieć wpływ nawet na sny swojego dziecka :) ale tylko te złe, rzecz jasna.

A ponieważ szczęśliwa matka oznacza szczęśliwe dziecko, zatem zamieniam dzisiejsze postanowienie prasowania na wieczorne czytanie w łóżku, o!

21:14, malypopek
Link Komentarze (2) »
piątek, 26 lutego 2010
Tego nie da się zatrzymać...

Dzisiaj odłożyłam kolejne śpiochy i body do szuflady z tytułem 'za małe'. A na zdjęciach z pierwszych dni życia Krzyś jest taki malutki...

21:59, malypopek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 lutego 2010
Rośnie Krzyś, rośnie...

Mama myje twarzyczkę Krzysia:

"myjemy oczka, teraz czoło, nosek, policzek, drugi policzek, usteczka, broda, druga broda...

 

Dowód? Bardzo proszę:

druga broda

PS. A dzisiaj na spacerze słońce świeciło jak oszalałe, ptaki ćwierkały, po prostu prawdziwie wiosennie! Dobrze, że Krzyś śpi podczas spacerów, bo by zgłupiał - co spacer, to inna pora roku:)

20:04, malypopek
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 lutego 2010
Bąbelek

Noc minęła wzorcowo: 2.30 - pierwsze karmienie, 5.40 - drugie karmienie, a potem już tylko gorzej... Od szóstej jęki i stęki, więc przebierany, lulany, karmiony, ale ostatecznie definitywnie wygonił nas z łóżek o 7.30 (tatę) i 8 (mamę), stękając od szóstej nad ranem.

A matka ratuje się w tym wszystkim piątą herbatą z malinami, które to zaprawiała latem i wydawało jej się, że wyszły za słodkie - na szczęście, wydawało jej się:)

Tymczasem nowe przezwisko Krzysia - Bąbelek - wzięło się z nadmiernej ostatnimi czasy produkcji śliny (niezorientowani pytają się, czy już ząbkuje:). Ale - jak powiedziała wczoraj pani doktor - pojawiające się bąbelki śliny są oznaką rozwoju intelektualnego, lepszego skupiania wzroku i przetwarzania informacji oraz bodźców, które dochodzą do mózgu. Zatem, Krzysiu, śliń się ile wlezie!:)

Aha, pani doktor także zważyła wczoraj Bąbelka i w związku z tym, że przekroczyliśmy 5 kilo (dokładnie 5100 gram!), Bąbelek awansował na Bąbla:)

tyle kilo już ważę:)

tyle kilo, ile paluszków;)

PS. Wczoraj był pierwszy deszcz, a dziś na wieczornym spacerze złapał nas pierwszy śnieg. Na tyle silny, że założyliśmy na wózek folię, więc tego śniegu to Krzyś na pewno nie poczuł:)

13:41, malypopek
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 lutego 2010
Chłopak na opak - ciąg dalszy

Ponieważ wczoraj Krzysiu wydłużył sobie znacznie popołudniową drzemkę, dzisiejsza noc była koszmarem... Od północym jękał, stękał, uspokajał się jedynie na rękach. Jadł tak, jak w ciągu dnia, w końcu zdesperowana wzięłam go do łóżka i karmiłam na leżąco (co mi się całkiem spodobało, zwłaszcza, że nieco sobie podczas karmienia przysnęłam:). Czyli tej nocy spałam jednym ciągiem może ze dwie godziny, Grzegorz natomiast nie spał od szóstej.

Aby nam się dziecko nie poprzestawiało, dzisiaj po południu go przetrzymaliśmy, miał tylko jedną dłuższą drzemkę i od 20.30 śpi już snem ululanego dziecięcia. Jutro doniosę kolejne wieści z frontu pt. Jak minęła noc ;)

 

PS. a poza tym, Krzyś jest cudownym dzieckiem:)

PS.2 Pod koniec dzisiejszego spaceru złapał nas deszczyk - pierwszy w życiu Krzysia:) Pewnie mało co czuł, śpiąc okutany w wózku po szyję i pod budką, ale zawsze to fakt godny odnotowania!

PS.3 Wieczorem Krzyś odkrył swoje rączki! I pakuje je do buzi nieustannie, głośno przy tym mlaszcząc...:) o właśnie tak:

raczka w buzi

 

22:51, malypopek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 lutego 2010
Chłopak na opak

Krzyś ma w zwyczaju spać godzinkę do południa, potem na spacerze i czasem godzinkę po. Między 17 a 19 (około której zazwyczaj jest kąpany) nie śpi prawie nigdy i zazwyczaj jest wtedy najbardziej marudny. Znając zatem jego zwyczaje, poprosiłam dziś swoją Mamę, by spędziła z nami popołudnie (Grzegorz pracował, a i ja miałam do wykonania kilka zadań). Mama ochoczo przyszła, gotowa, by zająć się Maluchem i co zrobił Krzyś? Przespał caaaaaaałe popołudnie... Budził się równo co dwie godziny na karmienie i dopiero około 18 zaczął być marudny.

Myślę jednak, że Babcia nie miała nic przeciwko wspólnemu spaniu z małym, ciepłym ciałkiem na kanapie;)

21:44, malypopek
Link Komentarze (2) »
niedziela, 21 lutego 2010

A w piątek byliśmy na wychodnym:) Co prawda było to 'tylko' dwugodzinne zebranie naszego stowarzyszenia, ale dla mnie to jedno z dłuższych spotkań w większym gronie (innym niż rodzina). Po zakończonym spotkaniu dawno niewidziana koleżanka nieśmiało zagadnęła o Krzysia. I już miałam powiedzieć, że ma niecałe dwa miesiące itd. ale nie mogłam się oprzeć pokusie i odpowiedziałam z dumą: "Tak, URODZIŁAM 30 grudnia". I chyba poczułam, że naprawdę dokonałam czegoś wielkiego i mam prawo się tym tak egoistycznie chwalić, choć moją zasługą było jedynie nieutrudnianie dziecku przyjścia na świat:) Koniec końców, i tak by znalazł drogę wyjścia;)

A aktualnie 'moje wielkie dokonanie' wygląda tak (skończywszy 7 tygodni i 1 dzień):

Krzysiu 7t4d

22:03, malypopek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 lutego 2010
Śmiech przez łzy

Najpierw popłakiwał. Potem zaczął płakać na poważnie. Najedzony, przewinięty, lulany, a jednak płacze. Noszony, tulony, smarowany - płacze. Zatem decyzja o szybkim powrocie do domu (a niech to szlag trafi, dzisiaj przyjechaliśmy wózkiem, samochodem wszak byłoby szybciej) i co? Prawie całą drogę powrotną płacze. (A na dworze ziąb, więc obawa nałykania się zimnego powietrza, zapalenia płuc, oskrzeli itp., itd.) Jednak dotarliśmy do domu - płacze słabiej.

I co? Przystawiony do piersi zjada chętnie i robi ogromną kupę, po czym otwiera oczy i śmieje się prawie że w głos!

Matka kiedyś dostanie przez niego zawału:)

PS. Podczas drogi powrotnej tata wpadł na pomysł prowadzenia wózka jedynie na tylnich kółkach, co by główka dziecka była wyżej (taki erzac noszenia w pionie:). Jazda w ten sposób przez śniegowe zaspy i roztopy - bezcenna:)

22:53, malypopek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 lutego 2010
Nocne Popków przygody

Dzisiaj rano na suszarce znalazły się takie oto efekty nocnego karmienia, przewijania, ulewania:

  • dwie piżamy Mamy - mokre od mleka
  • dwie pieluchy tetrowe - jak wyżej
  • jedno body, jedne śpiochy - ulane i osikane
  • becik - jak wyżej
  • piżama Taty - ochlapana podczas mycia Krzysia :)
16:36, malypopek
Link Komentarze (1) »
1 ... 51 , 52 , 53 , 54 , 55