RSS
czwartek, 23 stycznia 2014
Silne poczucie własności

Wyjęłam Weronice zaschniętego glutka z nosa. Kazała oddać i włożyć z powrotem. Proszę się nie dziwić, ma starszego brata i nadzwyczaj rozwinięte poczucie własności.

22:33, malypopek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 stycznia 2014
Dinozaury

Krzyś wystawia przedstawienie dla mnie i dla Werki. Na początek wprowadzenie:

Mamy takie dinozaury: roślinożerne, mięsożerne, yyy, piciożerne. I jeszcze pająkożerne, zebrożerne i lodożerne

Założę się, że te ostatnie to jego ulubione;)

22:04, malypopek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Mistrzowie fastrygi

I choć wiedzieliśmy, że bal karnawałowy w przedszkolu Krzysia jest jutro, i choć mieliśmy wstępnie obmyśloną koncepcję, i choć już co nieco wykonaliśmy, to i tak dzisiejsze popołudnie i wieczór spędziliśmy na doszywaniu (ściegiem za igłą vel gęstą fastrygą:) elementów odblaskowych na spodnie (ja) czy też zszywaniu paska, za który można zatknąć plastikową siekierkę i sikawkę (G.). Jutro Krzyś będzie strażakiem jak się patrzy!

23:27, malypopek
Link Komentarze (1) »
środa, 08 stycznia 2014
Święta, święta i po świętach

Nie za bardzo lubię ten frazes, ale czas na to, bym i ja go wypowiedziała. I bardzo się cieszę, że wypowiadam go dopiero teraz, a nie podczas obiadu w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, jak to niektórzy mają w zwyczaju. Bo wiem, że czasy takie, że się spieszymy, że szybko, szybko chcemy by już coś było, a potem już koniec i szybko coś nowego. Ale nie dla mnie tym razem.

Bo dopiero teraz mam czas na zgranie (i wrzucenie sobie na tapetę:) np. takiego zdjęcia:

Bo wciąż śpiewamy kolędy na cztery głosy, czasem z gitarą i akordeonem, czasem plumkamy na pianinie, a najczęściej sennym głosem wieczorem przy usypianiu dzieciątek.

Bo jak wyrzut sumienia leżą wciąż na blacie kartki z życzeniami, które zdążyłam wypisać, ale nie zdołałam wysłać (na szczęście tylko kilka, ale i tak żałuję).

Bo nie rozebraliśmy jeszcze choinki, jak to u wielu osób już się dokonało. Jakoś wciąż nie możemy się nią nacieszyć. Może to dlatego, że jak przystało na zwyczajny świerk tak pięknie pachnie? A może dlatego, że ubieraliśmy ją dopiero w wigilię, więc krótko jest z nami taka odświętna? Bo na pewno nie ze względu na opadające igły, które mamy wszędzie:)

Bo dopiero dzisiaj zakończyliśmy cykl imprez świąteczno-urodzinowo-noworocznych. Mamy ciekawą tę końcówkę roku, przyznaję. Lecimy: wigilia, I dzień świąt, II dzień świąt, rocznica naszego ślubu, sobota, niedziela, urodziny Krzysia, sylwester, Nowy Rok, urodziny mojej Mamy, piątek (pierwsza próba przywrócenia normalności - Krzyś poszedł do przedszkola), sobota z moimi rodzicami, niedziela u teściów, święto Trzech Króli u moich dziadków, wtorek i dziś urodziny Krzysia dla przyjaciół. Uff:) Aczkolwiek to uwielbiam!

22:22, malypopek
Link Komentarze (1) »
czwartek, 02 stycznia 2014
Kostka

Jesteśmy na urodzinach mojej mamy, siedzimy przy stole, psotniki gonią się i ładują pod stół. Nagle słyszę jak Krzyś mówi do Werki: Chodź, uszczypniemy mamę w kostkę! Chwila gilania mnie po stopie i słyszę: Mamo, a gdzie masz kostkę? :)

PS. Nie żebym była taka gruba i nie można było wyczuć mojej kostki:) Wydaje mi się, że po prostu gdzieś zasłyszał "szczypanie w kostkę", ale nie do końca wiedział, o co chodzi. Hmm, a może jednak jestem aż taka gruba?:))

23:04, malypopek
Link Komentarze (1) »
środa, 01 stycznia 2014
Noc fajerwerków

Niech mi ktoś wytłumaczy, jakim cudem te nasze kochane szkodniki, które każdej nocy budzą się na byle stuknięcie, na kichnięcie, na skrzypnięcie łóżka, wczorajszej nocy nie obudziły się wcale? Podczas gdy za oknem odbywała się istna kanonada, a my w dodatku włączyliśmy radio i oglądaliśmy pokaz fajerwerków? Krzyś nie przebudził się w ogóle, Werka zaś dopiero wtedy, gdy położyłam się koło niej.

PS. Dzieciaci, o której piliście piccolo? Bo my z trudem przetrzymaliśmy Krzysia do 17 :) Plan był, że otwieramy do 20, ale o tej porze już czytaliśmy w łóżku.

22:33, malypopek
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 30 grudnia 2013
A dzisiaj przybijamy czwórkę!

Tadam! Krzyś czterolatek! Bardzo mądry, bystry, elokwentny, sprytny, uparty, energiczny, wesoły, z ogromną wyobraźnią i jeszcze większym uzależnieniem od czekolady:) A przy tym nasz nauczyciel pokory i cierpliwości. Zawsze, kiedy doprowadza mnie na skraj wytrzymałości i rozpaczy, a robi to często, przypominam sobie, że jest naszym dzieckiem i naszym odbiciem. Jego jęczenie i marudzenie jest czasem efektem naszego narzekania. Jego wrzask kwintesencją mojego krzyku. I wtedy jakoś łatwiej go w tym krzyku przytulić i zrozumieć. Trudna ta nasza miłość. Ale warta każdego dnia.

22:53, malypopek
Link Komentarze (3) »
sobota, 28 grudnia 2013
Wczoraj przybiliśmy piątkę;)

11:41, malypopek
Link Komentarze (4) »
wtorek, 17 grudnia 2013
Jasełka

Pękłam z dumy i wzruszenia! Byliśmy dziś na pierwszym przedszkolnym przedstawieniu u Krzysia. Piękne! Dzieciaki były autentyczne, sepleniące, zapominające tekstu i przejęte swymi rolami. Taki np. pastuszek skubał stojącemu aniołkowi aureolkę. Inny aniołek z drugim porównywał sukienki i sprawdzał, która lepiej układa się przy obrotach. A Matka Boska zaraz po przedstawieniu zwinęła rąbek w kulkę, bo ciasny. A jedno z dzieci (moje...) oddawało kuksańce koleżance (zaczynała się...). Krzyś zaś spisał się na medal - nie powiedział ani słowa ze swojego tekstu:) Na szczęście to była kwestia grupowa, więc strata dla przedstawienia zerowa. Niemniej jednak co nieco zatańczył i całkiem sporo odśpiewał. Aczkolwiek jak się już skończyło, to stwierdził, że mu się nudziło. Nam zdecydowanie nie!

23:45, malypopek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 grudnia 2013
Myśli moje, czyny moje

3 i 1/3 szklanki mąki, 3/4 szklanki miodu... kurka, ile to będzie, przecież nie będę tego przelewać do szklanki, dobra na oko chyba będzie dobrze. O, już wiem, zrobię kotlety mielone, tylko nie ma ziemniaków, niech chłopaki kupią po drodze. Gdzie ja mam telefon. Aha. Chcesz picie, tak? Dobrze, już robię. Nie, ciastolina nie na wykładzinę, na tekturce. Dobra, do miodu jeszcze masło i podgrzać. Cebulę siekam drobno, kurcze, mogłam ją podsmażyć, byłoby smaczniejsze, trudno, innym razem. Jajko, sól, pieprz, zagnieść. Zaraz, Werka, już Ci sięgam, proszę. A co ulepiłaś, ślimaka? Ha, fantastyczny! Jakbym mogła, to bym zaklaskała, ale mam ręce w mięsie. Ok, miód i masło rozpuszczone, niech się studzi. Jeszcze 3/4 szklanki cukru pudru i kakao. Gdzie ja mam teraz szklanki? Kurcze, ta szafka chyba jednak powinna wisieć inaczej. Czy G. zadzwonił do stolarza? Jak przyjdzie w środę, to niech przesunie tę szafkę. Dobrze, że w środę, nie jutro, bo jutro jasełka. No właśnie, trzeba znaleźć tę białą koszulę Krzysia. I sukienkę dla Werki. Hmm, a co ja założę? Werka, puść moją nogę, zaraz się przewrócę! Może tę niebieską sukienkę? Werka, mogłabyś nie wyciągać z szuflady wszystkich miseczek? Dobra, widzę, przyjęcie dla pluszaków, ok, nie marudzę już. Dodać sól, 3/4 łyżeczki sody i kakao. Kakao się skończyło. A nie, chyba mam w zapasie! Jak dobrze, że moja mama zawsze robiła zapasy, ja też robię i mi się sprawdza. Kurcze, ale gdzie ja je schowałam. Jest. Aha, te mielone, czy ja już mam je smażyć? Nie, dobra, zaraz wstawię je do lodówki, usmażę, jak przyjdą, G. lubi świeże. Lubi też muzykę, którą z tych płyt mam mu właściwie kupić? Super byłoby obie, ale bez przesady. Wercia, potykam się trochę o te miseczki, możesz się przesunąć? Dzięki! Tak, Tobie też by się co nieco przydało. Dziś jeszcze spojrzę w necie na prezenty dla Was. 1/2 szklanki kakao wsypać...

Nie, nie do miski z mielonym.

16:01, malypopek
Link Komentarze (2) »